środa, 24 lutego 2016

Tajemnica brylantowego naszyjnika

Rozdział pierwszy

              Była słoneczna, trochę leniwa sobota. Już za dwa tygodnie miały zacząć się tak długo wyczekiwane przez dzieci letnie wakacje. Maja i Lasse - dwoje przyjaciół - siedziało w swojej ulubionej kawiarni „Pod różowym Pelikanem”. Maja jadła swoje ulubione lody owocowe, a Lasse postanowił ochłodzić się zimnym sokiem żurawinowym. Obydwoje lubili takie popołudnia, kiedy mogli do woli cieszyć się  swoim towarzystwem, kosztować smakołyki z kawiarni oraz zastanawiać się  nad kolejną tajemnicą, która przyjdzie im rozwiązać.
- Tak się zastanawiam Lasse- powiedziała Maja- jaką kolejną tajemnicę przyjdzie nam rozwiązać. W sumie dawno nie ćwiczyliśmy naszych „szarych komórek”.
- No - odpowiedział Lasse- ja już bardzo się nudzę i chętnie poszukałbym jakiegoś złoczyńcy lub innego opryszka. Nie! Nie mogę już tak czekać bezczynnie- krzyknął Lasse.
- Ale co chcesz zrobić?- spytała Maja. Przecież nie staniemy na środku ulicy i nie będziemy krzyczeć, że szukamy jakiejś zagadki do rozwiązania.
- To może chociaż odwiedzimy naszego dobrego znajomego komisarza policji? Może on będzie miał dla nas jakieś zajęcie?- spytał zupełnie już zrezygnowany Lasse
 Dobrze - odpowiedziała Maja. Ale wiesz co, najpierw chodźmy odwiedzić moją ciotkę Leokadię. Mieszka tu całkiem niedaleko, ma wspaniałego kota, opowiada niesamowite historie z dawnych czasów i ma chyba ze 100 lat!
 Hmmmmm..........no dobrze - powiedział Lasse, trochę zrezygnowany. I tak nie mamy nic lepszego do roboty - westchnął dopijając swój zimny sok żurawinowy.

 Rozdział drugi

    Mieszkanie ciotki Leokadii wyglądało naprawdę niesamowicie i okazale. Było olbrzymie, po prostu tak duże, że Lassemu wydawało się, że gdyby bawić się w chowanego to zabawa trwałaby tydzień, a i tak nie można by znaleźć szukanego. Wszędzie pełno było starych zdjęć, na których Lasse widział starodawnie ubranych młodych ludzi, uśmiechniętych i bardzo ładnych. Na ścianach wisiały obrazy oprawione w złote ramy. Na podłodze leżały olbrzymie, puszyste i grube dywany, a meble stojące w pokojach przypominały Lassemu   wystawę w muzeum, w którym Lasse i Maja byli na szkolnej wycieczce.

     Kocur ciotki Leokadii chodził pomiędzy fotelami, jakby chciał pokazać wszystkim kto tu rządzi i patrzył z wyższością na gości.

    Maja i Lasse siedzieli w miękkich, głębokich fotelach i wcinali już po drugim kawałku sernika wiedeńskiego (ulubionego ciasta ciotki Leokadii) popijając pyszną, mocną, świeżo zaparzoną herbatą.
- Może chcesz jeszcze jedną filiżankę herbaty? - spytała ciotka Leokadia Lassego. Ta herbatka bardzo dobrze działa na trawienie.
- Poproszę - odpowiedział grzecznie Lasse, bojąc się, że jeśli odmówi to ciotka Leokadia nigdy mu tego nie wybaczy.
- No to opowiadajcie dzieci co tam dobrego u was słychać? Chyba niedługo zaczynają się wakacje? Gdzie będziecie odpoczywać w tym roku? Tak! Tak za moich czasów wszyscy wyjeżdżaliśmy nad morze - zaczęła mówić ciotka Leokadia nie czekając na to, co powiedzą dzieci. Chodziliśmy brzegiem morza na romantyczne spacery, popijaliśmy pyszną brzoskwiniową lemoniadę, kąpaliśmy się w morzu, opalaliśmy na plaży. A wieczorami! Ach wieczorami co to były za bale, zabawy i tańce! Wszystkie damy i kawalerowie ubierali się w swoje najlepsze stroje i spotykaliśmy się na potańcówkach. Ach taki walc w świetle księżyca jest niesamowitym przeżyciem, które pamięta się do końca życia. I ta biżuteria, którą każda dama po prostu musiała mieć. Pokażę wam mój brylantowy naszyjnik, który pięknie odbijał światło księżyca.

Ciotka Leokadia wstała z fotela, żeby pokazać dzieciom swój naszyjnik.

 - Zakładałam go zawsze...................

W tym momencie ciotka zawiesiła swój głos. Maja i Lasse spojrzeli na jej twarz, która w oka mgnieniu stała się biała jak kartka papieru.
 Co!?! Co stało się z moim naszyjnikiem??? Gdzie podział się mój brylantowy skarb?! - krzyknęła ciotka. Jej ciało opadło bezwładnie na fotel. 

        

Maja podbiegła do ciotki próbując jej pomóc. Lasse w tym czasie obejrzał pozłacaną szkatułkę, którą przed chwilą w ręku trzymała ciotka Leokadia. Szkatułka była pusta. Nigdzie nie było brylantowego naszyjnika ciotki. Lasse pomyślał, że może naszyjnik gdzieś upadł i schylił się na kolana, zajrzał pod fotel, pod szafę, nawet przesunął posłanie kota, jednak po naszyjniku ślad zaginął. Mimo, że twarz ciotki nadal była blada z przerażenia, to na twarzy Lassego pojawił się mały, na początku całkiem nieśmiały uśmiech, który z  każdą minutą stawał się coraz wyraźniejszy i wyraźniejszy, aż na dobre zagościł na jego twarzy. Teraz twarz chłopca była całkowicie uśmiechnięta.
- W końcu - pomyślał Lasse - w końcu zagadka do rozwiązania!

 Rozdział trzeci

        Kiedy emocje opadły, tak samo jak ciotka Leokadia upadła na swój fotel, a sama ciotka mogła już powiedzieć coś więcej niż tylko „Och!!!” Maja i Lasse posadzili ciotkę w najbardziej wygodnym fotelu i zaczęli zadawać pytania dotyczące naszyjnika.

- Ciociu kiedy widziałaś swój naszyjnik po raz ostatni?- spytała Maja

- No sama nie wiem, nie pamiętam. Chyba w poniedziałek. Nie, nie to było w środę. Tak, przypominam sobie, że pokazywałam ten naszyjnik mojej przyjaciółce, z którą wspominałyśmy stare, dobre czasy.

- Hmmmm...... dziś jest sobota, w takim razie naszyjnik mógł zginąć już dwa dni temu. I nikt nie wie co się z nim przez ten czas działo oraz gdzie jest teraz. A może być już bardzo daleko- wydedukowała Maja.

- Kim jest ta przyjaciółka? I gdzie możemy ją spotkać? - spytał Lasse.
- Ależ to Alma moja stara przyjaciółka jeszcze z dawnych lat. Rozmawiałyśmy o balach i oglądałyśmy moją biżuterię. Ależ to nie może być Alma. No po prostu w to nie wierzę! Nie! Nigdy w to nie uwierzę!
 Gdzie możemy ją znaleźć? - powtórzyła pytanie Maja
- Mieszka jakieś dwa kilometry stąd. W starej kamienicy, nieopodal parku. Numer domu 26. Ale chyba nie chcecie teraz do niej jechać?! Ja po prostu nie wierzę, że to może być Alma. To bezsensowne.
- Kto jeszcze był u pani tego dnia - spytał Lasse, który nie chciał żeby starsza pani znowu się zdenerwowała.
- Nikt. Tego dnia był normalny dzień. Siedziałam w domu i czekałam na wizytę Almy. Pokojówka posprzątała dom, a ogrodnik jak zawsze w środę przyciął krzewy w ogrodzie i podlał trawniki.

Maja i Lasse spojrzeli na siebie nawzajem. Czyli jednak ktoś był jeszcze w domu ciotki oprócz niej samej i jej przyjaciółki Almy. I to aż dwie osoby! Już wiedzieli, że czeka ich sporo pracy.

 Rozdział czwarty
Ciociu czy możemy mieć do Ciebie prośbę? Chcemy rozwiązać tą zagadkę! Obiecujemy ci, że za kilka dni Twój brylantowy naszyjnik znajdzie się u Ciebie.
- Ale chyba lepiej by było żeby sprawą zajęła się policja. Oni rozwiążą zagadkę profesjonalnie.
- Ciociu prosimy!!! - podchwyciła Maja. Obiecujemy, że wszystko dobrze się skończy. Prosimy!!!
- Dobrze - zgodziła się ciotka Leokadia. Jeśli wolicie siedzieć w starej kamienicy i zastanawiać się nad losem mojego naszyjnika, niż biegać w słońcu, jeść lody i odpoczywać na  świeżym powietrzu- ciotka Leokadia miała taką minę, jakby chciała powiedzieć „dziwna jest ta dzisiejsza młodzież !”.

Kiedy ciotka wyszła z pokoju Maja i Lasseu siedli na kanapie. Zjedli w milczeniu po jeszcze jednym kawałku sernika wiedeńskiego, a po chwili Lasse zaczął mówić:
- A więc wiemy już, że trzy osoby miały dostęp do brylantowego naszyjnika. Musimy przesłuchać przyjaciółkę ciotki Leokadii panią Almę, pokojówkę i ogrodnika. Po przesłuchaniu ich wszystkich na pewno będziemy wiedzieli, kto jest złodziejem.
- Od kogo zaczniemy? - spytała Maja.
- Możemy pojechać autobusem do pani Almy, trochę świeżego powietrza dobrze nam zrobi. Tam z nią porozmawiamy. Później wrócimy tutaj i pogadamy z pokojówką i ogrodnikiem.
 A więc do dzieła! - krzyknął rozradowany Lasse.

Maja popatrzyła na przyjaciela. Wyglądał jakby dostał potężny zastrzyk energii. Maja wiedziała, że tak działa na Lassego obietnica rozwiązania zagadki.

 Rozdział piąty

             Pani Alma była starą, dystyngowaną damą. Kiedy dowiedziała się od Mai i Lassego, że ich wizyta ma związek z kradzieżą brylantowego naszyjnika bardzo się zmartwiła.
- Czy może  nam pani powiedzieć kiedy widziała pani brylantowy naszyjnik ciotki Leokadii? - spytała Maja
- W środę. Tak jestem pewna, że to była środa. Byłam na popołudniowej wizycie u Leokadii. Wspominałyśmy stare, dobre czasy. Leokadia pokazała mi ten naszyjnik. Był piękny. Piękna robota. Teraz takich się już nie spotyka. Błyszczał w słońcu. Bardzo mi się podobał. Sama też chciałabym taki mieć.

Maja spojrzała na Lassego. Czyżby ten naszyjnik był tak piękny, że pani Alma pokusiła się o jego kradzież???
 O której wyszła pani od ciotki Leokadii? - spytał Lasse.
- Hmmm... To mogła być godzina 17.00. Tak to było jakieś 15 minut po 17.00. Pojechałam stamtąd taksówką do fryzjera, a później pojechałam do domu. W domu byłam około 20.00
- Czy coś dziwnego wydarzyło się tamtego dnia?- nie dawał za wygraną Lasse.
- Nie. Chyba nie. Pokojówka podawała nam sernik i herbatę, a przez okno widziałam przechodzącego ścieżką ogrodnika, który opiekuje się ogrodem Leokadii. Był bardzo elegancki. Chociaż wyglądał tak jakoś inaczej niż zwykle. Zazwyczaj ubrany jest niechlujnie, a tym razem wyglądał naprawdę czysto i schludnie.
- Dziękujemy w takim razie za informacje - powiedzieli razem Maja i Lasse.

   Po wizycie u pani Almy dzieciaki wsiadły do autobusu linii numer 21, którym pojechali prosto do domu ciotki Leokadii. Tam spotkali ogrodnika, z którym zaczęli rozmawiać, chociaż on wcale nie był z tego zadowolony. Dawał im to wyraźnie do zrozumienia.
- Czy możemy zadać panu kilka pytań? - spytała grzecznie Maja.
- Nie mam dla was czasu - krzyknął dość niegrzecznie ogrodnik. Wścibskie dzieciaki myślicie, że ja nie mam co robić tylko odpowiadać na wasze głupie pytania. Ogrodnik ubrany był we flanelową koszulę oraz poplamione spodnie. Jego włosy były bardzo potargane.
 Ale my zajmiemy panu tylko chwilkę- prosiła Maja nadal- nawet możemy panu pomóc przy podlewaniu rabatek kwiatowych.
- Obejdzie się - mruknął pod nosem ogrodnik, ale pozwolił Lassemu wziąć węża ogrodowego. A jak już tam sobie chcecie - powiedział po chwili
- Czy w środę podczas pracy w ogrodzie zauważył pan coś niezwykłego, dziwnego czy niecodziennego? - spytał Lasse niosąc za ogrodnikiem węża ogrodowego
- Nie. Absolutnie nie- odpowiedział ogrodnik nie patrząc na dzieci. Wszystko wyglądało jak zawsze. Nikogo podejrzanego też nie widziałem i nic nie wzbudziło mojego zdziwienia. Przyszedłem jak zwykle do pracy o 17.30, wcześniej przebrałem się w domu w swoje robocze ubrania. Wykonałem swoją pracę i poszedłem do domu państwa Wilson, gdzie miałem przyciąć wyrośnięty już żywopłot.
W takim razie my już nie będziemy panu przeszkadzać- powiedział Lasse i odłożywszy wąż ogrodowy na miejsce odszedł do domu ciotki Leokadii razem z Mają.

    Obydwoje chcieli porozmawiać jeszcze z pokojówką ciotki. Pokojówka powiedziała im niewiele. Tego dnia przyszła do ciotki Leokadii pani Alma, jej przyjaciółka. Obie panie siedziały w salonie i rozmawiały o dawnych czasach. Pokojówka dwa razy zaparzała im herbatę w porcelanowym imbryku i częstowała gościa sernikiem wiedeńskim. Po zakończonej wizycie pani Almy pozbierała brudne naczynia, włączyła zmywarkę i kiedy posprzątała kuchnię wróciła do swojego domu. Kiedy pokojówka przestała mówić Lasse i Maja wiedzieli już kto ukradł brylantowy naszyjnik ciotki Leokadii i gdzie należy go teraz szukać.

Rozdział szósty

         Maja i Lasse wyszli z domu ciotki Leokadii i pobiegli szybko na przystanek autobusowy. Wiedzieli, że muszą się śpieszyć. Wsiedli do autobusu linii numer 35, tego który jechał do centrum miasta. Kiedy dojechali do rynku wysiedli z autobusu i pobiegli do lombardu, jedynego w mieście, który znajdował się nieopodal kwiaciarni. Kiedy do niego weszli od razu zauważyli piękny, brylantowy naszyjnik. To był naszyjnik ciotki!!! Odnaleźli go !!!

-  Ten naszyjnik jest kradziony - krzyknął Lasse do sprzedawcy - proszę nam go oddać   
Skąd ja mam wiedzieć, że mówicie prawdę, zaraz zadzwonię na policję, mam tam znajomego komisarza policji na pewno zainteresuje się wasza historią. No jazda mi stąd dzieciaki, to nie jest miejsce dla was!

-  Dobrze niech pan dzwoni na policję. Niech komisarz policji tu przyjedzie i zabezpieczy ten cenny naszyjnik. Spotkamy się z komisarzem w tym miejscu za godzinę, a z nami będzie prawowity właściciel naszyjnika i złodziej, który go do pana przyniósł. Kiedy Maja i Lasse wyszli z lombardu, pojechali do domu ciotki. Tam spotkali już panią Almę.

-  Ciociu! Ciociu!- od progu wołała Maja- zawołaj tutaj proszę pokojówkę i ogrodnika. My już wiemy kto ukradł ci ten drogocenny naszyjnik.

Kiedy pokojówka i ogrodnik byli już w salonie ciotki Lasse zaczął swoją opowieść. Od czasu do czasu swoje zdanie wtrącała Maja.

- Pani Leokadio my już wiemy kto ukradł pani naszyjnik - zaczął Lasse. Wszyscy obecni w pokoju spojrzeli po sobie.

- Tak więc tym niegodziwcem, który panią okradł jest.....ogrodnik. Wszyscy (oprócz Mai) spojrzeli ze zdziwieniem na ogrodnika, a on zrobił się cały czerwony jak burak. Próbował coś powiedzieć, wytłumaczyć się, ale nikt go nie słuchał. Ogrodnik powiedział,że przyszedł do pracy o 17.30 chociaż pani Alma widziała go wcześniej przez okno idącego po ścieżce. Owszem był tu wcześniej, żeby ukraść naszyjnik, kiedy pani Leokadia odprowadzała swojego gościa do drzwi. Ubrany był elegancko ( chociaż skłamał, że ubrany był w swoje robocze ubrania), bo zaraz po kradzieży pojechał do lombardu na rynku, gdzie sprzedał naszyjnik. Na szczęście ten naszyjnik jeszcze tam jest i zapewne czeka w towarzyszenie komisarza policji na nasze przybycie. 
 Rozdział siódmy

        Wakacje zaczęły się już na dobre. Pogoda dopisywała. Całymi dniami można było leżeć na zielonej trawie, od czasu do czasu orzeźwiając się w zimnych wodach jeziora. Rowery wodne, kajaki czy łódki zachęcały do korzystania i wspólnej zabawy. Maja i Lasse mieli poczucie dobrze spełnionej pracy. I to nie tylko jeśli chodzi o świadectwa szkolne, które zarówno u Mai, jak i u Lassego wyglądały imponująco prezentując same bardzo wysokie oceny z każdego przedmiotu. Ich wysiłek w poszukiwaniu złodzieja brylantowego naszyjnika opłacił się. Ciotka Leokadia zafundował im wspaniałe wakacje nad jeziorem!!!

Jan J., 2c

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza