poniedziałek, 23 października 2017

Kartka z dziennika pisana slangiem uczniowskim - inspiracją była "Dynastia Miziołków".



Poniedziałek, 1 września 2017
            Dzisiaj zaczął się rok szkolny. Ale klapa! W dodatku młodsza siostra już pierwszego dnia narobiła mi siary. Gdy przyszedłem do szkoły, chłopaki byli na totalnym luzaku, oczywiście oprócz mojego znajomego, bo kumplem go nie nazwę, Rodericka. Grał na swoich lamerskich skrzypcach, żeby się odstresować, to straszny kujon! Nagle zauważyłem moją mordeczkę – Alfreda. Powiedział, a raczej ryknął:
Elo, Vash! Potem strzelił daba, równocześnie kręcąc Spinnerem. Pewnie nie wie, że to już niemodne – pomyślałem. Ale Cringe[1]! Obok Alfreda stali Ivan i Ravis, którzy bili się na ołówki. Głupio to wygądało, bo Ivan jest najwyższy w klasie, a Ravis najniższy. Ni stąd, ni zowąd facetka wlepiła im uwagi. Ravis od razu zaczął beczeć. Lamus jak się patrzy! Aż się prosi, żeby go walnąć. Obok Jakaterina i Elka gadały o stanikach. Kretynki, kompletnie ich nie rozumiem. W przeciwieństwie do Jakateriny i Eli, Natalka była spoko i rzucała w Torisz kamieniami. Chwilę potem usłyszałem głos facetki od przyry: zapraszam wszystkich uczniów na apel!
Po prostu super, znowu będziemy musieli wysłuchiwać nudnej gadki dyra. Szliśmy przez korytarz, aż doszliśmy do dużej sali gimnastycznej. Usiedliśmy na podłodze
i słuchaliśmy. Nie będę tego opisywać, bo było to strasznie nudne. Nagle usłyszałem, że moja siostra recytuje wierszyki na środku sali. Gdy już skończyła mówić, zaczęła grzebać w torbie tak długo, aż nie wyciągnęła różowej piżamy w Hello Kitty. Potem bezwstydnie krzyknęła:
To dla mojego braciszka Vasha z 5c!
            Ale wstyd! Teraz już nikt nie chce ze mną gadać.
Ala, Asia, Maja, Tosia, Rozalia, 5a

Wtorek, 10.12.2017
            Dziś rano poszedłem do budy w złym humorze i przeczuciem, że dostanę lufę.
            Na angolu moje przeczucia się sprawdziły, dostałem pałę z kartkówki, a przecież jestem kujonem. Z wrażenia aż się poryczałem. Pani wywaliła mnie z klasy. Stałem na korytarzu, śmiałem się i płakałem. Przyszedł Dyro i zapytał mnie dlaczego płaczę i się śmieję. Ja odpowiedziałem, że wszystko stało się na angolu. Dyro też się roześmiał i powiedział, że za taką świetną historyjkę kupi mi boskie oksy.
            Wróciłem na chatę i powiedziałem mamie, że Dyro kupi mi boskie oksy. Mama, podobnie jak ja, popłakała się z wrażenia, ale jej nikt nie wystawił na korytarz. I to ma być sprawiedliwość?
Adam, Bartek, Jaś, Kuba, Kajetan, 5a

Piątek, 13.10.2017
            Dzisiaj na polskim Tomasz Problem uciekł z lekcji. Cała szkoła go szukała, a lekcja przepadała w najlepsze. Klaudiusz Wszechmogący, korzystając z nieuwagi facetki, wyciągnął telefon i włączył Clash Royal, otworzył skrzynkę. trafił legendę i zaczął się drzeć. W międzyczasie pani znalazła Tomasza Problema w klopie.
- Czemu tutaj siedzisz? – pytała czerwona ze złości nauczycielka.
- Musiałem skorzystać, zacząłem grać i tak się wciągnąłem, że nie usłyszałem dzwonka – tłumaczył się niewąsko Problem.
Pani złapała się za głowę i nie wiedzieć czemu, krzyknęła:
Wszyscy macie uwagi!
I tak wyglądał piątek trzynastego.
Danil, Klaudiusz, Maciej 5a

5.09. Doroty, Wawrzyńca
            Dzisiaj rodzice obudzili mnie wcześnie rano, bo musiałem iść do budy. Okazało się, że mamy dzisiaj pięć nudnych lekcji: polaka, anglika, matmę, przyrę i histę. Na pierwszej godzinie dostałem lufę ze sprawdzianiu. Na następnej lekcji była przyra. Facetka wywaliła mnie z klasy, bo śmiałem się na lekcji. To było super, ale jutro czeka mnie rozmowa z rodzicami i z dyrem.
            Po lekcjach wbiegłem ze szkoły i zorientowałem się, że zgubiłem klucz do chaty. Niestety okazało się, że w domu była mama, która zaczęła się drzeć, bo już ktoś nakapował jej, że facetka wywaliła mnie z klasy.
            Po tej żenującej akcji postanowiłem zamknąć się w pokoju i poczekać tam do końca dnia.
Ewelina, Magda, Julka, Mariana, 5a

19.10.2017, Piotra, Ziemowita
            Ten dzień zaczął się pechowo, najpierw zaspałem do szkoły, potem ochlapał mnie autobus. Poryczałem się.
            W szkole pani Salomon zrobiła niezapowiedzianą kartkówkę. Zlamiłem ją, zresztą jak wszyscy. Następna była matma. Gdy omawialiśmy ułamki dziesiętne, wszedł Poduszkowski. Przezywamy go tak, bo zawsze się spóźnia. Jego starzy są strasznie bogaci i mają w nosie jego edukację. Na WF trener kazał nam robić przysiady, bo Zupa znowu podłożył mu pod pupę pinezkę.
Na angliku powstała znakomita kapela rockowa. W jej skład wchodzili: Ja, Poduszkowski, Zupa, Bąk, Żąkil, Lufa i Wróbel. Nazwaliśmy ją Rock Band. Pierwszy koncert już na kolejnym angliku.
Agnieszka, Kamila, Marianna, Martyna, Weronika, 5d


[1] Cringe – w slangu młodzieżowym oznacza zawstydzającą sytuację.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz