środa, 6 grudnia 2017

W moim zamku



Pewnego gwiaździstego wieczoru leżeliśmy już w Łózkach, a mama czytała nam bajkę o zamkach, fortecach i fosach. Kiedy już usnąłem miałem sen, piękny sen. Śnił mi się mój własny zamek.
Zamek ten stał na wielkim wzgórzu otoczony wielką fosą. W koło zamku znajdowały się wieże o ostro zakończonych wieżyczkach. Do zamku prowadziły długie lodowe schody. W środku były komnaty, tajemne przejścia i podziemne lochy. W jednej z komnat był mój pokój, a w nim na środku stało ogromne łóżko. Wszędzie było dużo zabawek. Przemierzając długie korytarze, mijałem wielkie lodowe i woskowe postacie oraz zwierzęta. W ostatniej z komnat, która była cała wysadzana bursztynami znajdował się wielki telewizor, na którym grałem z bratem w xboksa. Była tam też ogromna kuchnia, w której na jednej ze ścian stała ogromna lodówka załadowana tylko lodami. Kiedy przychodzili do mnie koledzy i koleżanki bawiliśmy się w ganianego. Biegaliśmy po tajemniczych komnatach, w których miałem ukryte różne niespodzianki. Czasami schodziliśmy do lochów, które służyły nam za spiżarnie. Miałem też służbę, z którą lubiłem się bawić, a zamku pilnowali rycerze w błyszczących zbrojach oraz łucznicy. Był też dziedziniec, na którym znajdowało się boisko do piłki nożnej i koszykówki.
W moim zamku wszystko było ogromnie, kolorowe i błyszczące, bo był to mój wyśniony zamek.

Mateusz B., 3f

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza