środa, 6 grudnia 2017

Wymyśliłem dla Ciebie legendę



Od niepamiętnych czasów ludzie snują opowieści o duchu puszczy. Podobno mieszka w niej od kilkuset lat. Nikt nie wie gdzie go znaleźć, ale pewne jest, że gdy puszcza jest zagrożona on się pojawi.
Tak stało się tym razem. Józef Bagins wydał rozkaz żeby wyciąć połowę drzew z puszczy. Wjechały ciężkie maszyny i zaczęły wycinać drzewa. Duch puszczy wezwał na pomoc sto jedenaście duchów, w tym jednego czarnego. Jedne duchy miały za zadanie nastraszyć straż leśną, drugie duchy miały jeździć i ruszać maszynami w różne strony wywołując przerażenie u operatorów, którzy uciekli z krzykiem. Jeden z duchów był czarny, pochodził z lasu równikowego i rozprzestrzeniał dym, po którym ludzie zaczęli przytulać się do drzew, całować ziemię i głośno się śmiać. Na miejsce zdarzenia przyjechał zdenerwowany Józef Bagins i stało się. Gałęzie drzew chwyciły go za koszulę i wrzuciły do zimnej wody. A duch puszczy zawył: „Nigdy więcej nie podnoś ręki na moje drzewaaa!”
Po tej sytuacji nikt więcej nie odważył się wejść do puszczy. Duchy rozleciały się do swoich kryjówek. W ten sposób duch puszczy wraz z przyjaciółmi ponownie ocalił puszczę. Czy aby na pewno?

Mateusz P., 3f

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza