środa, 16 maja 2018

Afrykańska opowieść


         Cześć, nazywają mnie Domb, bo jestem bardzo silny. Mieszkam w Afryce, opowiem wam jedną opowieść.
Był słoneczny dzień, upał, wracałem ze studni z wodą. W domu zastałem mamę, która gotowała obiad. Dałem jej wodę i usiadłem przy stole. Moja wioska nazywa się Banbani. Spytałem mamę, czemu dziś jest taki dobry obiad. Ona powiedziała, że dziś są urodziny naszej wioski i powiedziała, że wieczorem jest wielki bal. Poszedłem po ubrania ze skóry kangurów i szczurów. To były moje najlepsze ubrania. Wieczorem okazało się, że jest jasno. Zdziwiłem się. Nagle zobaczyłem ogień. Zawołałem: "ewakuacja". Wszyscy za mną pobiegli do studni z wodą, ale studnia była pusta. Okazało się, że to ten upał podpalił wioskę a woda wyparowała w powietrze i zrobiły się chmury.
Na szczęście spadł deszcz i wioska była uratowana. Wszyscy dziękowaliśmy Bogu za uratowanie tej spalonej wioski. W nocy był wielki bal. Trwał cały dzień i noc. Cały czas padał deszcz. Tak zakończyły się te dwa dni.

Mikołaj, 3h

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza